Gdy w środę po południu w Atlancie rozpoczął się ostatni mecz grupowy Mistrzostw Świata 2026, nikt nie spodziewał się, że to właśnie Harry Kane stanie się bohaterem wieczoru. Po 2:0 dla DR Kongo w pierwszej połowie Anglia znajdowała się pod presją, a jej marzenia o dalszej rywalizacji wydawały się gasnąć. Jednak kapitan trójki strzelił podwójny gol w ostatnich minutach, odwracając wynik na 2:2 i po dogrywce wygrywając 4:3 w rzutach karnych.
Jak doszło do kryzysu w pierwszej połowie?
Spotkanie zaczęło się niekorzystnie dla Anglików. Już po 14. minucie Brian Cipenga, napastnik DR Kongo, wykorzystał błąd przy bramce Jordana Pickforda, podnosząc wynik 1:0. Pickford, który od lat był filarem defensywy, popełnił prostą pomyłkę przy swojej linii, pozwalając strzelić blisko podania z pola karnego. Szybka reakcja trenera Gareth Southgate nie przyniosła natychmiastowej poprawy – Anglia musiała walczyć o każdy centymetr, a defensywa wydawała się rozproszona.
W kolejnych minutach Djed Spence i Ezri Konsa, dwaj młodzi obrońcy, mieli trudny dzień. Spence nie wygrywał głowy przy jednym z pierwszych strzałów, a Konsa zostawał przyłapany w niekorzystnej pozycji, co pozwoliło DR Kongo na kolejny atak. Mimo że Anglia kontrolowała posiadanie piłki, brakowało im skuteczności w ataku, a szanse na wyrównanie wydawały się odległe.
Harry Kane wchodzi na scenę – pierwsza bramka w 86. minucie
Po przerwie Anglia zaczęła naciskać coraz intensywniej. W 71. minucie Declan Rice odzyskał piłkę w środku pola i podał do Kane’a, który po kilku podaniach znalazł się w dogodnej pozycji przy bramce. Po krótkim podaniu od Phil Foden, Kane wykorzystał błąd obrony DR Kongo i strzelił wyrównującego gola w 86. minucie. To był moment zwrotny – publiczność w Atlancie podniosła głos, a angielska drużyna zyskała nową energię.
Kane, który jest jednocześnie kapitanem i liderem strzeleckim reprezentacji, nie zamierzał poprzestać na jednym golu. Po kilku minutach intensywnej presji, w 89. minucie ponownie otrzymał podanie od Fodena i po precyzyjnym strzale z bliskiej odległości przywrócił Anglii prowadzenie 2:1. Jego podwójny gol w ciągu trzech minut był nie tylko demonstracją indywidualnej klasy, ale także dowodem na to, że lider potrafi podnieść zespół w kluczowych momentach.
Reakcje z trybun i po meczu – czy to wystarczy, by uwierzyć w sukces?
Po zakończeniu regulaminowego czasu gry wynik pozostał 2:2, a mecz przeszedł do dogrywki, w której obie drużyny nie zdołały przełamać impasu. Rzutami karnymi Anglia zwyciężyła 4:3, a kibice na stadionie oraz przed telewizorami wybuchli okrzykami uznania dla Kane’a. „Harry pokazał, dlaczego jest najlepszym strzelcem w Anglii – nie poddał się i poprowadził nas do zwycięstwa” – powiedział analityk sportowy Mark Lawrenson w BBC Sport.
Jednak nie wszyscy byli zachwyceni wyłącznie indywidualnym występem. Zespół krytykował niepewną obronę – Djed Spence, Ezri Konsa i Marc Guehi otrzymali oceny 5/10, a ich gra była uznana za przyczynę pierwszej straty. Ekspert od taktyki, Michael Cox, podkreślił, że Anglia musi poprawić koordynację w linii pięciu, zwłaszcza przy szybkich kontratakach przeciwnika, aby uniknąć podobnych sytuacji w kolejnych rundach.
Statystyki i oceny – kto naprawdę zagrał kluczową rolę?
Po meczu BBC Sport opublikowało{{ {{ { { {{}}}}}}}}}}}}}}}}}}}}}}}}}}